• RECENZJE/REVIEWS

  • WYWIADY/INTERVIEWS

O Battlelore – subiektywnie, z nutką narzekania na pech :)

Battlelore to gra bitewna, dwuosobowa. Gracze odgrywają historyczne bitwy na heksagonalnej planszy – do wyboru jest 10 scenariuszy (bitew). W zależności od scenariusza do dyspozycji jest lekka konnica, ciężka konnica, piechota (lekka i ciężka), łucznicy; niektóre scenariusze przewidują też udział goblinów, krasnoludów czy potwora. Mechanika jest prosta: zagranie karty dowodzenia, przesuwanie oddziałów na planszy, atak (rzut kostkami), ewentualny kontratak przeciwnika.

Pole bitwy

Gracze używają oddziałów z takimi samymi kolorami (np. ciężka piechota to czerwony kolor), więc dla rozróżnienia jedna strona używa flag, a druga- proporczyków (różnica w kształcie i wielkości). To jest dobry pomysł, ale… Gdy jedna osoba używa tylko flag i po kliku rozgrywkach zacznie grać proporczykami, to dzieją się dziwne rzeczy – ataki na własnych żołnierzy (zakodowane jest, że proporczyki to wróg :)). Przy odrobinie pecha utłuc cały własnych oddział… Na szczęście, gracz, z którym gram w Battlelore, uznaje takie ataki za nieważne. 🙂
A teraz o pechu… Kluczem do zwycięstwa jest wybór taktyki i szczęście w doborze kart dowodzenia. Najczęściej spora liczba żołnierzy jest zgrupowana na jednym skrzydle (z którego zostanie przeprowadzony atak). Jeśli „przychodzą” karty na to skrzydło, wszystko jest ok … Ale są sytuacje, gdy przez kilka kolejek ani jedna odpowiednia karta nie trafia do ręki, a przeciwnik dziesiątkuje nasze najlepsze oddziały… I gdy wreszcie pojawia się odpowiednia karta, to można użyć jej tylko do wycofania i ratowania tego, co się da… Wiele moich ofensyw tak się skończyło… 🙂 Narzekam tylko na pech (który akurat przy tej grze mnie prześladuje) a nie na losowość… bez losowości to byłyby szachy z żołnierzykami zamiast pionków w historycznej otoczce… 🙂

Oddziały zdziesiątkowane!

Ważne jest to, że Battlelore ma sporą grywalność – często po rozgrywce pojawia się ciekawość, co by się stało, gdybyśmy w jakimś momencie zrobili inaczej, np. atakowali z innej strony… A może dało by to nam zwycięstwo? 🙂 I tak można kilka razy bawić się jednym scenariuszem, zwłaszcza, że dochodzi do tego zmiana stron. Np. ja muszę koniecznie sprawdzić, czy krasnoludy są rzeczywiście nie do ruszenia… (na razie dwa razy przegrałam używając ludzi i goblinów przeciwko ludziom i krasnoludom).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: