Warhammer: Invasion Living Card Game Core Set – recenzja

Warhammer Invasion

Początki…

Od czasów średniej szkoły i moich początków w świecie planszówek i rpg zawsze moją uwagę na wystawach przykuwały tzw.: karcianki. Gry jak Magic: The Gathering lub Star Wars od Deciphera sprawiały, że serce biło mi mocniej. Piękne grafiki, niepowtarzalność rozgrywki i możliwości jakie dawały sprawiały, że raz za razem kupowałem czy to podstawkę, czy też czasem jakiś booster. Na studiach dopadło mnie już całkiem i na pewien czas na Magic’a wydawałem dużo. Jednak bardzo szybko zgasł zapał, gdy na byle spotkaniu lub turnieju ktoś miażdżył moją budowaną z pasją Talie tylko dlatego, że wydał więcej pieniędzy, kupił więcej boosterów, lub moje karty okazywały się „zbanowane” przez Wizards’ów. Ta irytacja odrzuciła mnie na bardzo długo.

Dopiero pojawienie się pierwszych gier typu LCG, czyli Living Card Games, sprawiło, że wróciła moja pasja z karciankami związana. LCG polega na prostej i myślę zachęcającej podstawie: to co kupisz w starterze pozwala na rozpoczęcie rozgrywki i granie do woli! Nie wymaga dokupowania rozszerzeń. Nie wymaga dodatkowych wkładów pieniędzy. Po prostu czystą przyjemność. Co miesiąc wychodzić będzie Battle Pack – zestaw 40 kart rozszerzających rozgrywkę, które są zbudowane specjalnie by wyeliminować niedostatki ras i urozmaicić rozgrywkę. Nie są one wkładane losowo, ani nie wymagają kupienia więcej niż 1 egzemplarza. Gra jest więc żywa i będzie się ciągle rozwijać, jednak bez „wyścigu zbrojeń” znanego z Magic: The Gathering.

Odnaleziony skarb…

Gra, o której chcę tu napisać jest jedną z najnowszych od wydawnictwa FFG (Fantasy Flight Games) i opiera się na licencji Warhammera. Jest to jeden z najbardziej klimatycznych i orginalnych światów w konwencji dark fantasy jakie widział świat. Brud, zgnilizna, chaos i zniszczenie – to chleb powszedni mieszkańców Starego Świata. Tutaj dobro z heroic fantasy nie istnieje – jest tylko szarość i mrok. Ludzie, krasnoludy i elfy stoją na granicy upadku i pochłonięcia przez zastępy morderczych orków, podstępnych Mrocznych Elfów oraz Chaosu – siły, której nikt nie powstrzyma i która ostatecznie pochłonie cały Stary Świat. Gra Warhammer: Invasion jest grą wojenną. Tutaj tylko wojna się liczy, a obrona nie ma sensu. Idealnie wpasowuje się to w kadry tego zepsutego świata. Jeżeli tak jak Ja kochasz ten świat – to jest to gra obowiązkowa dla Ciebie!

Zawartość…

Co otrzymujemy w pudełku? 220 kart standardowej wielkości, 4 większe, tekturowe karty stolic reprezentujące poszczególne rasy, znaczniki zapasów i obrażeń i instrukcję. Do mojej wersji była dołączona polska instrukcja. Jednak jeżeli ktoś zna angielski, raczej zacznie lekturę od oryginalnej – polska odpycha wyglądając jak obcy element skserowany gdzieś na poczekaniu. W podstawce otrzymujemy do wyboru cztery rasy: Orków (ich gra nastawiona jest na zmasowane ataki), Imperium (bazują na mobilności i żywotnych jednostkach), Krasnoludy (utrudnianie życia wrogowi i silne jednostki) oraz Chaos (korumpowanie jednostek wroga i dobijanie osłabionych). Każda z ras ma po 40 odpowiadających im kart, do tego dochodzą karty neutralne wzmacniające każdą talię, karty elfów i mrocznych elfów (jest to raczej zapowiedź nadchodzącego dużego dodatku) oraz talię do gry na zasadach Drafta, gdzie dwóch graczy buduje talię rywalizując z drugim o lepsze karty. Wykonanie jest bajeczne! Layout kart jest idealny i mimo, że widziałem już dziesiątki innych muszę przyznać, że ten jest najlepszy – wszystko jest czytelne i ładne. Rysunki zdobiące karty reprezentują całe mroczne piękno Starego Świata i nie mogę przestać się na nie patrzeć. Gwarantuje wam, że na początku nie wiadomo czy grać, czy po prostu wzdychać do tych ilustracji. Po prostu perfekcyjna robota – no ale coż, Fantasy Flight Games to czołówka.

Rozgrywka…

Cała gra opiera się na rozbudowie swojej stolicy poprzez wzmacnianie trzech stref oznaczonych na karcie stolicy.

Są to:

-Battlefield (Pole Bitwy): tylko tutaj wystawione jednostki mogą atakować przeciwnika we wszystkich jego strefach.

Kingdom (Królestwo): reprezentuje produkcję i rozwój naszej stolicy i pozwala nam co rundę zyskiwać więcej zapasów na kupno jednostek i ulepszeń.

– Quest (Misje): tutaj wysyłamy nasze jednostki na misje oraz wzmacniamy wiedzę naszego królestwa. W ten sposób co rundę dociągamy więcej kart.

Karty, które wystawiamy wzmacniają strefę w której się znajdują. Sami więc decydujemy, którą stronę naszej stolicy ulepszymy. Czy chcemy ciągnąć więcej kart, czy też może co rundę mieć większe możliwości rozwoju lub możemy wzmacniać pole bitwy by jak najszybciej i jak najmocniej atakować i niszczyć przeciwnika. Przykładowo: wystawiając jednostkę z siłą ataku 1 jako obrońcę na strefie Misji zyskamy dodatkową kartę co rundę, jednak na strefie Królestwo da już on dodatkowy zasób, który pozwoli wystawić więcej jednostek, ale tylko ze strefy Pole Bitwy będzie mogła ona atakować.

Wyróżniamy kilka rodzajów kart:

– Unit (Jednostka) – nasi wojownicy i obrońcy naszych miast. To oni będą za nas walczyć i oni będą umierać.

– Support (Wsparcie) – może to być broń, machina oblężnicza, budynek lub lokacja. Wzmacniają one wybraną jednostkę lub strefę i dają dodatkowe możliwości.

– Tactics (Taktyka) – są to szybkie akcje, które w każdym momencie mogą zmienić przebieg bitwy przez odpowiedni manewr lub zaklęcie.

– Quest (Misje) – wystawiane w strefie Misji oznaczają epickie zadania, na które możemy wysłać nasze jednostki celem zdobycia dodatkowej przewagi.

Celem gry jest zniszczenie dwóch z trzech stref przeciwnika. Każda strefa ma osiem punktów wytrzymałości i jeżeli nasze ataki zadadzą tyle obrażeń – ta część naszej stolicy płonie (jest zniszczona). Oczywiście wróg nie próżnuje i wystawia obrońców, którzy stawią nam opór, rozwija swoje strefy poprzez wzmacnianie ich punktów wytrzymałości tak zwanymi „rozwinięciami” (developments)– jest to odwrócona rewersem karta położona przy danej strefie. Świetne rozwiązanie na użycie niepotrzebnych nam w danym momencie kart.

System walki prezentuje się bardzo sprawnie i efektownie. Nie ma żadnych rzutów i losowości – po prostu czyste obrażenia, które od razu zabijają jednostki i niszczą stolicę wroga. Prowadzi to do przyspieszenia całej akcji gry – tutaj nie ma czasu na mozolne budowanie obrony i powolny rozwój miasta. Liczy się walka i jak najszybsze i najskuteczniejsze atakowanie wrogich stref oraz obrona własnych. Strategii jest naprawdę sporo i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Najbardziej nieprawdopodobną cechą Warhammer Invasion jest fakt, że te kilkadziesiąt minut mija jak mrugnięcie oka, a uczucia zostają jak po kilkugodzinnej strategii pełnej kombinowania i przemieszczania wojsk.

Podsumowanie…

Jestem zakochany po uszy. Uzależniłem się od Warhammer Invasion i z każdą kolejną rozgrywką chcę następnej i jeszcze jednej. Szybkość gry sprawia, że nie jest to gra na 2 godziny, gdzie każdy planuje swój ruch na wiele rund do przodu. Tutaj w 20 minut może się okazać, że nasza strategia legła w gruzach tak samo jak nasza stolica. Możliwość modyfikowania zasad gry poprzez wzmacnianie wybranych stref sprawia, że rzadko dochodzi do sytuacji, kiedy nie mamy co robić w swojej rundzie. Piękno gry i jej estetyczna strona przyciągają uwagę jak rzadko która gra na rynku. Oczywiście są i minusy. Po rozegraniu kilku partii widać, że niektóre frakcje są słabsze i ciężko nimi wygrać, jednak nie demoralizuje to tylko jeszcze bardziej moblilizuje do dalszych prób. Fakt, że gra jest tylko dla dwóch osób też należy zaliczyć do minusów.

Jeżeli chcecie więc grę strategiczną, która nie wymaga poświęcenia jej kilku godzin, kochacie piękne ilustracje, a nie stać was na inwestowanie w wyścig zbrojeń typu M:tG to jest to gra dla was!

Plusy: + Szybkość rozgrywki. + Piękno wykonania i estetyczność. + Mała losowość gry i modyfikowalność zasad. + Granie bez przymusu kupna następnych rozszerzeń + Brak liczenia punktów na koniec. Zniszczysz przeciwnika lub on zniszczy ciebie! Minusy: – Niezrównoważenie stron konfliktu (chaos definitywnie najsłabszy). – Gra jest tylko dla 2 graczy.

————————————–

Ocena ogólna  

Ocena ogółem  5,5/6

5,5/6

Grafika/Jakość 

Grafika/Jakość 6/6

6/6

Grywalność 

Grywalność 6/6

6/6

Advertisements

Odpowiedzi: 3

  1. No, gierka zapowiada się super! Gratulacje dla recenzenta za świetną recenzję! Two thumbs up!

  2. Co do minusów:

    Grałem trochę w WH:I i jak na razie były to prawie tylko rozgrywki w:

    3 i 4 osoby (mamy home rule które dopracowywaliśmy na więcej osób i tylko tak gramy).

    PS. Rekord to rozgrywka w 6 osób – i co ciekawe emocjonująca i BARDZO udana!

  3. No tak, ale mówimy tutaj o podstawowych zasadach, a nie wersji stworzonej na własne potrzeby. Myślę, że więcej osób ma też w planach FFG – stąd na niektórych kartach „any oponnent” na przykład.
    Ciekawi mnie jakie stosujecie zasady, jak możesz to napisz mniej więcej jak to wygląda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: