• RECENZJE/REVIEWS

  • WYWIADY/INTERVIEWS

Zamieszanie z żabą – wywiad ilustratorem gier Oliverem Freudenreichem

1

Tylko nam Oliver Freudenreich opowiedział o ciężkiej pracy grafika, o aferze z gwałtem żaby oraz konkursie, na którym odebrano mu pierwszą nagrodę. Zapraszamy do lektury i komentowania wywiadu z ilustratorem gry The Downfall of Pompeii.

PrzystanekLegnica: Jak zaczęła się twoja przygoda z rysowaniem?

Oliver Freudenreich: Muszę powiedzieć, że od dziecka lubiłem rysować. Wykonywałem szkice i ilustracje z kowbojami, Indianami, rycerzami i zwierzętami. Po ukończeniu szkoły średniej nie wiedziałem, co robić, więc wykonywałem prace społeczne. Później zatrudniłem się w małej agencji graficznej. Wtedy pierwszy raz uświadomiłem sobie, że rysunki i ilustracje mogą stać się moją pracą na przyszłość. Ukończyłem uniwersytet na kierunku: „grafika i projektowanie” i od tej pory pracuję w zawodzie. Dla wydawnictwa związanego z grami pierwszy raz pracowałem w roku 1997.

P. : Opowiedz czytelnikom o pracy projektanta.

O. F. : Każdy ilustrator ma własną opinię o zawodzie i jest ona zależna od tego, czy pracuje on dla agencji czy na własny rachunek. Myślę, że nie można być dobrym ilustratorem, jeśli to, co robimy, nie sprawia nam przyjemności. Jednak to ciężka praca. Czasem ludzie myślą, że ilustrowanie musi być przyjemne i łatwe (zwłaszcza, gdy tworzysz rysunki do gier czy książek dla dzieci). To wydaje się proste ze względu na używanie komputerów. Nie widać wysiłku kryjącego się za ilustracjami. Często słyszę: ” podoba mi się twoja praca, ale czy to prawdziwa praca czy tylko zabawa?” To nie jest zabawa.

2

Na przykład, gdy pracuję nad grą z zwierzętami, która ma być w stylu komiksowym, to najpierw myślę o tym, jak bohaterowie powinni wyglądać. Potem wykonuję szkice piórem w różnych stylach, z różnymi twarzami i w ruchu. Najpierw tworzę w taki sposób szkice do kart, planszy i innych elementów, dopiero potem pracuję na komputerze. Dobrze jest mieć ilustracje komputerowe zamiast odręcznych. Lubię pracować nad graficznymi elementami gry, tworzyć logo, tytuł, a nawet uzupełniać  projekt  serii gier (np. żółta seria AMIGO). Powiem, że wydawca może ode mnie dostać kompletną grę – od pierwszego szkicu do wersji do druku. Gdy wszystko odpowiada klientowi, jest dobrze. Jednak czasem wydawca nie jest zadowolony z efektu i musisz pracować dalej. Niektóre poprawki są ok, niektóre zajmują dużo czasu. A gdy działasz w tej branży, pracujesz nie nad jedną grą, ale nad kilkoma. Tworzę kompletne gry, okładki, pracuję nad projektowaniem rożnych elementów graficznych, nad instrukcjami dla zagranicznych wydawców, a poza tym mam też klientów, którzy zlecają projekty nie związane  grami. To oznacza pracę przez siedem dni w tygodniu. Myślę, że nie ma ilustratora, który ma wolne weekendy – wszyscy pracują więcej albo mniej.

Jest wiele rzeczy, o których mógłbym opowiedzieć, ale myślę, że tyle wystarczy. To fantastyczna praca (w innym przypadku – nie wykonywałbym jej), jednak często jest trudna. Wierz mi, to nie jest praca, w której masz normalne weekendy czy kończysz pracę z końcem dnia.

P. : Czy lubisz grać w gry planszowe? Jeśli tak, to w które?

O. F. : Oczywiście, że tak. Myślę, że nie można wykonywać tej pracy, jeśli nie jest się graczem. Na początku ja i moja żona ( to ona zabrała mnie na pierwsze  Essen Games Fair  w 1997 r.) graliśmy w różne gry. Teraz pracujemy w tej branży i gramy w lżejsze gry, po całym dniu pracy masz ochotę na ‚proste” zakończenie dnia. Czasem urządzamy wieczory z grami – gramy wtedy z przyjaciółmi we wszystkie rodzaje planszówek. Muszę powiedzieć, że najbardziej lubię te lekkie, przy których siedzimy z przyjaciółmi, pijemy herbatę, rozmawiamy. Lubię tytuły karciane, w których uczestnicy zabawy grają przeciwko sobie. Nie jestem zwolennikiem gier, w których wygrywamy wspólnie, ani takich, przy których musisz studiować zasady godzinami.

3

Kilka gier, które lubię to : Qwixx, Wizard, Doppelkopf, Bohnanza, Backgammon, Pompeii, Oltre Mare, Don Quixote i wiele innych.

P.: Jaka jest różnica między tworzeniem ilustracji do gier planszowym, a wykonywaniem ich do innych celów?

O. F. : Wykonuję obydwie te czynności. Według mnie należy pamiętać o pewnych zasadach:

1. Gdy pracujesz dla klienta (nie w branży planszówek), nie możesz mieć dwóch klientów z tej samej branży. Gdy tworzysz dla firm planszówkowych, dobrze jest pracować dla rożnych wydawnictw. Myślę, że dobry ilustrator pracuje dla większości wydawców. Jest jeden (a może dwóch), którzy tworzą dla jednej firmy.

2. Gdy tworzysz ilustracje do gier, są one zawsze funkcjonalne, nie tylko uwydatniają tekst. Muszą więc być jasne, by odbiorcy mogli szybko je zrozumieć. Muszą też odróżniać się od tła.

5

3. Tworzenie gier czy ilustrowanie ich daje więcej satysfakcji niż rysowanie do innych celów. Zatrzymuję ilustracje do gier, w przypadku projektu innego produktu, często wyrzucam ilustracje.

P. : Opowiedz o sobie.

O. F. : Nie chcę mówić za dużo o sobie. Zacząłem rysować w ramach hobby, teraz pracuję jako projektant i ilustrator. Od 1993 roku działam na własny rachunek. Lubię podróżować dookoła świata i robić zdjęcia. Jestem żonaty i mam syna.

P. : Czy pamiętasz jakąś anegdotę związana z grami planszowymi?

O. F. : Jest szalona anegdota,  której nie mogę zapomnieć. W 1999 stworzyłem grę familijną w której komiczne żaby siedziały i leżały obok basenu.  Były tam dwie żaby (w założeniu samiec i samiczka) leżące na ręczniku. Samiczka leży na brzuchu, a sznurki jej bikini są rozwiązane, aby samiec mógł posmarować jej plecy olejkiem do opalania. Nic więcej nie widać. Po publikacji w Niemczech gra została wydana w USA, ale na wspomnianym obrazku usunięto sznurki, nie było więc widać bikini, ale nagie plecy. Powód do poprawki brzmiał: „scenka wygląda na gwałt”. Cóż powiedzieć : oto Ameryka!

3

Była jeszcze jedna szalona sprawa. Parę lat później ilustrowałem grę, której wydawca organizował konkurs na Toy Fair w Essen, by promować ten tytuł. Nagrody były następujące: za pierwsze miejsce – lot do San Francisco dla dwóch osób na długi weekend, za drugą lokatę – pieniądze. Nie zgłosiłem się do konkursu, bo wykonywałem ilustracje do tej gry (nie tylko ja) i raz zagrałem, więc nie byłoby to fair, bo miałbym przewagę. Jednak gdy mój znajomy się zgłosił i wiedziałem, że są jeszcze miejsca, zapytałem wydawcę, czy mogę wziąć udział w konkursie. Odpowiedział : ” Oczywiście! Dlaczego nie…” Zdobyłem pierwszą nagrodę i razem z żoną cieszyliśmy się na wycieczkę do San Francisco. Później dziennikarze przeprowadzili ze mną wywiad i zrobili zdjęcia. Zobaczył to wydawca i pozbawił mnie nagrody, bo jako ilustrator nie powinienem brać udziału w konkursie. Niestety, nie otrzymałem żadnej nagrody pocieszenia  i była to dla mnie lekcja, aby nie brać udziału w konkursach związanych z grami, które współtworzę.

P.: Jakie są twoje plany na przyszłość?

O. F. : Mam nadzieje, że będę mógł zilustrować wiele gier i pracować w tej branży.

Wszystkie fotografie w artykule pochodzą ze strony internetowej artysty.

Advertisements

Jedna odpowiedź

  1. […] wiedzą wszyscy, którzy takiego osobnika spotkali w swojej planszówkowej drodze, nic nowego. –  Przystanek Legnica zamieszcza wywiad z ilustratorem gier – Oliverem Freudenreichem. Znajdziemy tam kilka zdań o jego pracy i ulubionych grach oraz krótką anegdotę związaną z […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: