• RECENZJE/REVIEWS

  • WYWIADY/INTERVIEWS

Pokój późną nocą z odpalonym Excelem – wywiad z Fabryką Gier Historycznych

stoisko FGH na targach Spiel'13 w Essen

Tylko z naszej rozmowy z  członkami wydawnictwa Fabryki Gier Historycznych dowiecie się kto w lubelskiej ekipie jest miłośnikiem tańca irlanckiego, a kto namiętnie ogląda horrory. Przeczytacie również o… 12 nowych projektach i ciężkim życiu autora gier planszowych.

Jak zaczęła się wasza przygoda z grami planszowymi?

Adam Kwapiński: Pytanie-rzeka, na dodatek zapewne dla każdego z nas zaczęło się to inaczej. Ja miałem okazję jako pięcioletni dzieciak dostać w swoje ręce Magię i Miecz. Rok później był Gwiezdny Kupiec i wszystko, co wtedy było dostępne w kraju i czego nie udało się ukryć moim rodzicom, kiedy wędrowaliśmy pomiędzy sklepowymi półkami. Potem było trochę karcianych gier kolekcjonerskich (zaczynając od zapomnianego już teraz przez większość Doom Troopera). Od planszówek skutecznie odciągnęły mnie na kilka lat książki i papierowe RPG. Do tej rozrywki powróciłem z pełną mocą dopiero w XXI wieku, kiedy rozpoczynał się boom na planszówki w Polsce. Tym razem, jak się okazało, wsiąkłem na dobre i postanowiłem zrealizować marzenia z dzieciństwa, projektując własne tytuły.

Piotr Żuchowski: Fabryka Gier Historycznych ma siedzibę w Lublinie, a wszystkie osoby stanowiące obecnie trzon naszego zespołu także pochodzą z tego miasta. Wszyscy kiedyś byliśmy lub nawet wciąż jesteśmy członkami Lubelskiego Stowarzyszenia Fantastyki “Cytadela Syriusza”, część z nas tam właśnie się poznała, i to już wiele lat temu. Czytaliśmy książki, oglądaliśmy filmy, graliśmy w gry RPG, wspólnie organizowaliśmy konwenty miłośników fantastyki, itp. W pewnym momencie na naszych spotkaniach zaczęły coraz częściej gościć gry planszowe. Szybko stały się kolejną gałęzią naszego hobby, a potem zainspirowały nas do zamiany tego hobby w pracę, bo przecież najważniejsze to robić w życiu to, co się lubi.

Michał Sieńko jako Batman

Michał Sieńko jako Batman

Michał Sieńko: Zaczęła się od fantastyki – literatury, filmów i gier fabularnych. Potem pojawiły się jeszcze gry planszowe, które zostały do chwili obecnej.

 Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom o tajnikach pracy projektanta gier planszowych

A.K.: Tutaj idealne byłoby wklejenie jednego z popularnych memów z kategorii “co myślą, że robię, i co robię naprawdę”. U mnie ostatni obrazek w takim memie to pokój późną nocą z odpalonym Excelem, tabelkami pełnymi wyliczeń i setkami stron zapisywanych ręcznie zasad. To mniej więcej jedna trzecia tej pracy. Pozostałe części to testy oraz wykłócanie się (to znaczy praca) ze współautorami gier o to.

M.S.: Swoje projekty zazwyczaj zaczynam od określenia tematu gry oraz najważniejszych mechanik, które ten klimat oddają. Potem od ogólnych założeń idę w szczegóły. Często mam tak, że po poznaniu nowych tytułów, mechanik czy innych rozwiązań, zastanawiam się jak możne je dostosować do swoich projektów.

O temacie projektowania gier można pisać setki artykułów, poradników i przeprowadzić kilkunastogodzinne wykłady – co czasem praktykujemy. Każdy musi wypracować sobie własny sposób pracy, bo tworzenie gier to działania indywidualne, więc zależne tylko od projektanta.

Gry FGH w press roomie na targach Spiel'13 w Essen

Gry FGH w press roomie na targach Spiel’13 w Essen

Jak otoczenie zareagowało na wasze nietypowe hobby (gry planszowe)?

A.K.: Wyjątkowo pozytywnie. W mojej rodzinie jedynie mój ojciec nie jest planszomaniakiem – prędzej siądzie do szachów lub klasycznych gier karcianych. Natomiast pozostałe osoby (łącznie z moją mamą, która jest już weteranem rozgrywek sieciowych w niektóre tytuły) nie mają problemu żeby zasiąść do planszy. Co prawda, nie wszyscy są, tak jak ja, fanami cięższych tytułów (moja dziewczyna i jednocześnie główna graficzka Fabryki jest dość stanowczą przeciwniczką grania w cokolwiek, co trwa dłużej niż godzinę), ale po negocjacjach spotykamy się w połowie drogi zasiadając do Agricoli albo innej gry o podobnym poziomie komplikacji.

P.Ż: My wprawdzie nie mieliśmy wielkich problemów z akceptacją oryginalnego hobby przez innych, ale nie we wszystkich przypadkach jest tak różowo. W Polsce wciąż panuje przekonanie, że gry planszowe to rozrywka dla dzieci, a jedyne znane ludziom tytuły to Chińczyk, Monopoly, Ryzyko, no i może ostatecznie Scrabble – z tych już poważniejszych. Wydaje się, że dorosłym “nie wypada” grać w planszówki, mimo że jest wiele tytułów, które są intelektualnie wymagające i poruszają poważną tematykę. Na szczęście jednak, to podejście powoli się zmienia i mam nadzieję, że nasza działalność też w jakimś stopniu się do tej zmiany przyczynia.

Piotr Żuchowski

Piotr Żuchowski

M.S.: Kiedy zaczynałem interesować się fantastyką i planszówkami rodzice patrzyli sceptycznie, ale to trwało bardzo krótko. Obecnie sami grają w gry planszowe i regularnie oglądają fantastyczne seriale. Natomiast najbliżsi znajomi to “fantastyczni” znajomi, więc dla mojego otoczenia to zawsze było normalne i właściwe.

Proszę opowiedzieć o sobie (pracy zawodowej, hobby, rodzinie itd.).

A.K.: Teraz to prawie jak wyciąg z CV. Cóż, niewielką powierzchnię mieszkalną dzielę ze wspomnianą już dziewczyną i 10-letnim psem rasy husky. Oboje są dość szaleni, więc raczej się nie nudzimy. Zawodowo zajmuję się wydawaniem gier, w przerwach powracając do pisania doktoratu z historii. Jeśli idzie o hobby, to poza grami wszelkiego rodzaju (z wyłączeniem gier elektronicznych), uwielbiam czytać i tańczę taniec irlandzki.

P.Ż: Mówiąc najkrócej – żonaty anglista. Jednocześnie najmłodszy stażem członek ekipy FGH, wcześniej przez wiele lat związany z innym polskim wydawnictwem planszówkowym – Kuźnią Gier. Zajmuję się tłumaczeniami i wszelkimi zagranicznymi kontaktami firmy, w wolnych chwilach również trochę uczę angielskiego i oglądam horrory. Dużo horrorów.

 M.S.: Oprócz projektowania planszówek jestem także animatorem kultury, fotografem i pilotem wycieczek oraz przygotowuję rozprawę doktorską (dotyczącą planszówek). To tak w dużym skrócie, bo o każdej z tych rzeczy mógłbym opowiedzieć znacznie więcej!

Sigismundus Augustus  i nominacja do polskiej Zaawansowanej Gry Roku

Sigismundus Augustus i nominacja do polskiej Zaawansowanej Gry Roku

Jaki jest wasz dotychczasowy dorobek twórczy?

A.K.: Z racji, że gry, których nie ma na rynku, nie liczą się, to w moim wypadku jest to 6 tytułów, których byłem współautorem. Chronologicznie patrząc na daty ich ukazania się, będą to: W Zakładzie. Lubelski Lipiec ‘80, Teomachia (dwie edycje gry – polska i niemiecka) , Legendy Lubelskie (dwie osobne gry dla różnych przedziałów wiekowych), Sigismundus Augustus oraz Bohaterowie Wyklęci.

P.Ż.: Sam nie jestem projektantem gier, choć nie powiem, kilka pomysłów po głowie mi chodzi i być może kiedyś nabiorą jakichś bardziej realnych kształtów. Do tego jednak jeszcze długa droga. Natomiast jako tłumacz bądź tester brałem udział w pracach nad kilkunastoma tytułami, m.in. Alcatraz: The Scapegoat, Top-A-Top, czy najnowszą produkcją FGH – Bohaterami Wyklętymi.

M.S.: Jestem współautorem 4 gier: Sigismundus Augustus. Dei gratia rex Poloniae oraz Bohaterowie Wyklęci, a także Legend Lubelskich i “Zaczarowanego Lublina – dwa ostatnie tytuły powstały dla zamówienie jednej z największych instytucji kulturalnych na Lubelszczyźnie. Poza tym jako wydawca pracowałem jeszcze nad kilkoma innymi produkcjami: W Zakładzie. Lubelski Lipiec ‘80 oraz nad obiema edycjami Teomachii.

Stoisko FGH na Falkonie

Stoisko FGH na Falkonie

Dlaczego miłośnicy planszówek powinni zagrać w waszą najnowszą grę?

A.K.: Bo za 50 zł (przyp. red. – chodzi o Bohaterów Wyklętych) dostaną dopracowany mechanicznie tytuł, który pozwoli na wiele godzin zabawy w najróżniejszym gronie – niekoniecznie tylko wśród ludzi zaszczepionych grami planszowymi.

P.Ż.: Dotyka ważnego tematu, jest wierna realiom historycznym, świetnie ilustrowana, szybka i dość prosta, jeśli chodzi o zasady, ale wymagająca, gdy idzie o wybory, jakich trzeba w niej dokonywać.

M.S.: Bo to po prostu dobra gra!

Bohaterowie Wyklęci - najnowsza gra FGH

Bohaterowie Wyklęci – najnowsza gra FGH

Czy pamiętasz jakąś anegdotę, która dotyczyła was i waszych gier planszowych?

A.K.: To jest temat na osobny wywiad. Taki kilkugodzinny najlepiej i koniecznie przy mocniejszych trunkach.

P.Ż.: Potwierdzam. Praca wydawcy gier to jedna wielka anegdota, a wszystko w niej jest możliwe. Począwszy od ostrych kłótni z najlepszymi kolegami z zespołu kreatywnego o to, jak ma działać jeden drobny i pozornie całkiem nieistotny element mechaniki, poprzez ekspresową wymianę połowy nakładu gry przez błąd w druku, aż do awarii samochodu w drodze na najważniejsze w Europie branżowe targi.

Adam Kwapiński

Adam Kwapiński

Jakie są wasze plany na przyszłość?

A.K.: Nadal planujemy projektować i wydawać dobre gry. Mamy około 12 projektów w różnym stadium zaawansowania. W przyszłym roku chcemy wydać około 3-4 z nich, chociaż na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie powiedzieć, które tytuły to będą. Bardzo prawdopodobne również, że po raz pierwszy wydamy w przyszłym roku tytuł, którego nie zaprojektował żaden z dotychczasowych autorów współpracujących z Fabryką – ale o tym więcej wieści możecie się spodziewać w pierwszym kwartale przyszłego roku (przyp. red. – I kwartał 2014 roku).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: