• RECENZJE/REVIEWS

  • WYWIADY/INTERVIEWS

Bremerhaven – euro nie tylko dla wilków morskich

SONY DSCBremerhaven to złożona gra ekonomiczna o najsłynniejszym mieście portowym w północnych Niemczech. Zastosowano tu zarówno mechanikę worker placement, jak i… licytację. W czasie zabawy wcielimy się we właścicieli własnych portów, a do zwycięstwa będziemy potrzebować najlepszej kombinacji prestiżu i pieniędzy.

Bremerhaven to jedyne duże miasto niemieckie leżące nad Morzem Północnym. To również port pasażerski i rybacki. Ciekawostką jest, że Bremerhaven jest miastem partnerskim polskiego Szczecina. To też tytuł nowej gry Roberta Auerochsa, która będzie przedmiotem niniejszej recenzji.

SONY DSC

Tekturowy świat pana Franza

Kapitan na tle statku (kapitan Aha) przymocowanego do pachołków cumowniczych – taka ilustracja ma za zadanie wprowadzić nas w morskie klimaty. Bremerhaven to średniej ciężkości pudełko (pokryte specjalną fakturą zabezpieczającą) wielkości choćby tego do Wsiąść do pociągu (Ticket to Ride). Pod wieczkiem znajdziemy mnóstwo elementów, które warto posortować w dołączone woreczki strunowe (wypraski niestety nie ma żadnej). Przede wszystkim w grze znajdziemy mnóstwo grubych, kolorowych żetonów i znaczników wszelkiego rodzaju. Podobać może się zwłaszcza, że żetony pasażerów posiadają bardzo wiele wzorów i sylwetki ludzie nie powtarzają się zbyt często. Świetnym pomysłem są również plansze gry łączone w większą całość na zasadzie puzzli. Szkoda tylko, że planszetki graczy nie zostały wykonane z tego samego rodzaju materiału (czyli grubej i sztywnej tektury) – przez ich boki są mocno podatne na zaginanie. Niewielkie karty są średniej grubości, wykonane na śliskim papierze. Mamy jeszcze drewniane: znaczniki kolejności graczy oraz kapitalny stojak na karty Gazety.

Klemens Franz to grafik świetnie znany wszystkim miłośnikom eurogier. Ilustrował między innymi Agricolę i Cavernę. Jego charakterystyczna kreska – realistyczna, choć nieco prześmiewcza i nieco karykaturalna – zawsze zapada głęboko w pamięć. Jego ilustracje (a także ikonografia) są czytelne, a jednocześnie bardzo klimatyczne. Bez problemu wczujemy się w atmosferę omawianej gry.

SONY DSC

Na konie wspomnę jeszcze o anglojęzycznej instrukcji. Gra zawiera wiele specjalistycznych marynistycznych określeń, więc korzystanie ze słownika jest niezbędne. Opis zasad jest wyczerpujący, choć niestety nieco przegadany. Nie brakuje za to przykładów oraz licznych porad dla graczy w formie wypowiedzi kapitana Aha (Miłośnicy literatury zapewne zauważą na pewno podobieństwo blondwłosego bohatera Bremerhaven do swojego mrocznego, kruczowłosego alter ego czyli kapitana Ahaba z powieści Moby Dick. Tak , tak – tego samego, który obsesyjnie ścigał białego wieloryba).

Gazeta i prestiż

Dobra gra w moim mniemaniu to taka, która mimo złożonych zasad przedstawia je w prosty i klarowny sposób.  Nie inaczej jest w Bremerhaven. Każdy z graczy posiada swoją unikalną talię kart Wpływu. Początkowo jest to 5 kart o wartości od 1 do 5 – w czasie rozgrywki te wartości mogą rosnąć. Rozgrywka dzieli się na rudny, a każda z nich na 4 fazy:

  1. fazę licytacji – gracze (w kolejności) obstawiają pola akcji zakrytymi kartami Wpływu.
  2. fazę akcji głównych – uczestnicy zabawy odsłaniają swoje karty i rozstrzyga się akcje z pól czyli:
    • zbierają pieniądze – jedna moneta za każdą obstawioną kartę.
    • licytują budynki – budowle, które dostarczają nam specjalnych zdolności po wzniesieniu ich w naszym porcie.
    • zdobywają pozwolenia na budowę – w ramach których możemy (za opłatą) kłaść pachołki cumownicze lub porządkować teren portu lub stawiać pozyskane wcześniej budynki.
    • ulepszają karty Wpływu – każdorazowo zastępując najsłabszą kartę nową, o nieco wyższej wartości (nawet do 9!).
    • zmieniają ceny – czyli wartości po jakich sprzedaje się przewożone zasoby.
    • zmieniają rangi – czyli kolejność w turze i osiągany dochód, po czym wypłaca się aktualny przychód w pieniądzach.
    • pozyskują statki – zdobywa się statki z cennym ładunkiem, który umieszcza się w naszym porcie (Uwaga: ilość pachołków cumowniczych z karty statku musi być równa ich ilości po obu stronach doku).
    • zdobywają kontrakty – zasoby ze statków przeznacza się do wypełniania kontraktów.
  3. faza akcji osobistych – gracze (równocześnie) rozstrzygają stałe akcje w porcie:
    • produkują – niektóre budynki dostarczają co turę nowych zasobów.
    • ruch i zamiana dóbr – można przesuwać „surowce” na trasie statek – puste miejsce składowania – kontrakt oraz zamieniać 2 skrzynki w kontener lub kontener w 2 skrzynki.
    • aktualizować prestiż – podlicza się wartość statków i budynków w porcie i jeżeli jest wyższa niż aktualny prestiż to zwiększa się jego poziom u rozpatrywanego gracza.
    • usuwa znaczniki czasu – odliczają czas pozostały do odpłynięcia statku oraz wypełnienia kontraktu.
  4. faza końca rundy – rozstrzyga się kartę Wydarzenia, przesuwa token statku (odlicza czas gry) i odkrywa się nową kartę Wydarzenia. Następnie uzupełnia się tory kontraktów i statków (skrajne karty się zawsze odrzuca) i odzyskuje się karty Wpływu maksymalnie do 5 na ręce.

SONY DSC

W czasie zabawy najważniejsza jest licytacja – do obstawienia jest aż 14 pól, a dostępnych kart Wpływu jest tylko 5. Na większości pól wygrywa właściciel karty o najbliższej wartości, ale 2 kluczowe obszary pozwalają niewielkim kosztem podejmować i akcje innym uczestnikom rozgrywki. Wtedy dopłacają w pieniądzach tylko różnicę między najwyższą, a swoją wartością. Co ważne licytację wspomaga również możliwość ulepszania swoich kart.

Bremerhaven to pełnokrwista gra ekonomiczna. Aby osiągnąć sukces musimy zdobywać punkty prestiżu. Bynajmniej nie jest to łatwe. Nie wystarczy przyjmować do portu statki i korzystnie realizować kontrakty. Kluczowe jest umiejętne zebranie w tym samym czasie statków, budynków i kontraktów, które dostarczą jak największą ilość punktów prestiżu. Poziom prestiżu (raczej) nie spada, a rośnie tylko, gdy osiągniemy pod koniec tury kombinacje lepszą niż wcześniej. Na szczęście jest i klasyczny sposób zdobywania punktów poprzez gromadzenie pieniędzy. W bardzo ciekawy sposób zdecydowano o zasadach zwycięstwa w Bremerhaven. Trzeba na obu ścieżkach rozwijać się w miarę równomiernie. Wygrywa ten kto ma najlepszy iloczyn pieniędzy i prestiżu.

Bardzo ciekawy jest mechanizm odliczania czasu. Zarówno statki, jak i pojazdy transportowe realizujące kontrakty pozostają w porcie określoną ilość czasu. Wybierać swoje cele musimy więc z głową. Pochopne decyzję mogą nas kosztować nie tylko utratę pożądanych surowców, ale także narazić na kary. Rynek czyli zapotrzebowanie na określone zasoby został rozwiązany w bardzo prosty sposób. O cenach decyduje jedna karta, na którą gracze mogą wpływać. Kolejnym ciekawym pomysłem jest Gazeta, która wpływa na działania graczy czasem pozytywnie, a czasem negatywnie.

SONY DSC

Nie wszystkim z pewnością spodoba się mechanizm krótkiej kołderki. Ilość akcji jest stała, a możliwości o wiele, wiele więcej. Niestety nie przewidziano możliwości rozwoju i otrzymywaniu dodatkowych akcji. Kolejną i największą zarazem bolączką Bremerhaven jest czas gry. Jest on jest zdecydowanie sporo dłuższy niż przewiduje pudełko i w końcowych etapach zabawa zaczyna bardzo nużyć. Bremerhaven to też pozycja, która poważnych pomyłek nie wybacza. Przegrana ważna licytacja (zwłaszcza ta, w której wygrywa tylko jedna osoba i na którą przeznaczymy kilka kart) praktycznie przekreśla nasze szanse na zwycięstwo.

Warto wspomnieć o nieźle pomyślanym krótszym wariancie rozgrywki (niestety bez wprowadzających mnóstwo emocji kart Gazety) oraz o wariancie solo. W tym drugim pojawia się gracz-widmo, który w losowy sposób próbuje nas przebijać w licytacjach, a celem zabawy jest bicie kolejnych punktowych poziomów trudności. Na pewno nie warto kupić dla niego gry, ale z pewnością taka rozgrywka może przynieść sporo satysfakcji.

SONY DSC

O jeden statek za daleko

Czy Bremerhaven wprowadza jakieś innowacje do gatunku? Z pewnością nie, ale wszystko zostało przedstawione w bardzo sprawny sposób, a do tego polane klimatycznym sosem. Mechanicznie wszystko działa bez zarzutu. A licytacje czy wydarzenia z Gazety przynoszą mnóstwo napięcia i emocji. Niestety jest coś, co psuje doznania płynące z zabawy. To niewątpliwie za długi czas rozgrywki – gra w ostatnich fazach zaczyna zbyt nużyć. Z tego powodu mam mieszane uczucia. Z jednej strony bawiłem się w czasie rozgrywki wyśmienicie, z drugiej strony mechanizm krótkiej kołderki i czas rozgrywki sprawiają, że gra nie za często mogłaby gościć na moim stole. Zdecydowanie warto wypróbować!

Plusy:

  • jakość wykonania
  • mechanizm odliczania czasu
  • karty Gazety
  • tematyka i klimat
  • ilustracje Klemensa Franza
  • obecność wariantu solo

Minusy:

  • cienkie planszetki graczy
  • długi czas rozgrywki
  • krótka kołderka – brak możliwości zdobywania dodatkowych akcji

Ocena ogólna

Ocena ogólna 4/6

4/6

Grafika/Jakość

Grafika/Jakość: 4,5/6

4,5/6

 Grywalność

Grywalność 4/6

4/6

Profil gry w serwisie Board Game Geek

Profil gry na stronie wydawcy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: