Wypłynąć poza Catan – recenzja Norderwind K. Teubera

SONY DSC

Osadnicy z Catanu  Klausa Teubera są tytułem, który znają prawie wszyscy miłośnicy planszówek. Wspomniana pozycja doczekała się wielu dodatków, a swojemu projektantowi zapewniła na piedestale dla autorów gier. Okazuje się, że Klaus Teuber nie poprzestaje tylko na tworzeniu gier z serii Catan, projektuje też inne planszówki. Jedną z takich gier jest Norderwind. Czy ta właśnie pozycja potwierdza geniusz K. Teubera? A może jest tytułem, o którym autor wolałby zapomnieć?

Cud, miód, orzeszki

Akcja Norderwind toczy się na morzu. W pudełku gry znajdziemy małą planszę z obrazkiem trzech portów i ilustracjami kontraktów, które możemy wykonać w tych miejscowościach. Jednak nie plansza, ale statki zwracają uwagę w recenzowanym tytule. Okręty są trójwymiarowe i wspaniałe. Zostały one wykonane z grubej tektury i przed każdą rozgrywką musimy je złożyć. Wyglądają imponująco, a dodatkowo są bardzo funkcjonalne. maja one otwory w pokładach, dzięki których możemy składować towary i umieszczać ludzi. W części dziobowej mamy dwa lochy dla schwytanych pirackich kapitanów, dalej znajduje się magazyn na towary, zaś tył okrętu zajmuje załoga. Każdy z marynarzy ma specjalną zdolność, np. kanonier pomaga walczyć z piratami, księgowy zaś sprzedaje nasze towary o jedną monetę drożej. Każda z zdolności załogantów jest opisana obrazkiem obok odpowiedniego marynarza. Jeden naszych morskich wilków jest nawet na bocianym gnieździe i konstrukcja statku bez żadnych problemów go utrzymuje. A przecież zarówno ludzi, jak i towary są z drewna.

SONY DSC

O komponentach Norderwind można mówić tylko w superlatywach. Elementy tekturowe (np. monety, żetony morza) są grube, a komponenty drewniane (np. towary, ludzie, kości) mają różne kolory. Dodatkowo, część wypraski z przegrodami na towary jest odrębna, możemy więc wyciągnąć ja i położyć obok planszy, zamiast wysypywać elementy na stół. Wszystkie rozwiązania w zakresie wykonania gry są przemyślane, a oprawa graficzna i jakość zasługują na najwyższą notę. Każda  najpiękniejsza nawet oprawa gry to za mało, aby zachęcić graczy do rozgrywki. Planszówka musi mieć solidne rozwiązania mechaniczne. Czy Norderwind takie posiada? Recenzowana po0zycja jest grą na pograniczu tytułów przygodowych i familijnych, możemy się spodziewać lekkiej i przyjemnej rozgrywki.

Kapitan statku zna się na walce i na handlu

Dowiedzmy się, jak gra się w Noderwind. Trzy porty Norderkap, Trutzhavn i Olesand są atakowane przez piratów, dlatego potrzebują pomocy od niezależnych kapitanów (czyli graczy). Celem każdego z kapitanów jest wypełnienie 10 kontraktów na towary, jakich potrzebują porty. Kto jako pierwszy wypełni wspomniany cel – wygra.  Jednak gracze zaczynają rozgrywkę z małą sumą pieniędzy, bez wykwalifikowanej załogi, bez dział na statku (a pamiętajmy, że w okolicznych wodach roi się od piratów). Kapitanowie muszą więc odpowiednio inwestować monety, kupować i sprzedawać towary, aby zatrudnić odpowiednich marynarzy i zainstalować działa. W swojej turze graczy wybiera do którego z trzech portów się udaje, a potem odkrywa żetony morza ze stosu wybranej miejscowości. Liczba odkrywanych żetonów jest równa prędkości statku (zaczynamy grę od 4, ale możemy zwiększyć tę liczbę w trakcie zabawy do 6). Na żetonach morza znajdują się akcje do wykonania, np. kupno/sprzedaż określonego surowca za podaną cenę, pozyskanie monet, możliwość zatrudnienia marynarza/kupno działa/zwiększenie prędkości statku.

SONY DSCW swojej turze możemy wykonać tylko 2 akcje, ale żetony dobieramy po jednym i od razu po dobraniu żetonu musimy zdecydować, czy korzystamy z niego, czy rezygnujemy z tej możliwości. W stosie zawsze jest 8 żetonów, a korzystając z maksymalnej prędkości statku i zdolności załoganta na bocianim gnieździe  możemy odkryć  7 żetonów. Jest więc ryzyko, że nie trafimy na żeton, którego akurat potrzebujemy (np. pozwalający oddanie towarów na poczet kontraktu). Element losowy ma więc spore znaczenie, choć jego rola zmniejsza się w trakcie zabawy – wiemy, jakie żetony znajdują się w określonych portach, ale ich kolejność jest niewiadoma. Z losowością łączą się ataki piratów. W takich sytuacjach używamy dwu kości – jedna ustala siłę piratów (1-3), druga zaś jest używana do uszkadzania statku przeciwnika (rzucamy tyle razy, ile mamy dział na swoim okręcie). Jak na grę przygodową przystało, Norderwind posiada mechanizmy wprowadzające element losowy, jednak recenzowany tytuł wymaga też planowania. Musimy tak działać, żeby nikt nie wyprzedził nas i nie wypełnił kontraktu, do którego kupiliśmy towary (kontrakty są jednorazowe). Należy też zachować równowagę miedzy chęcią wzmacniania statku, a kupowaniem towarów. Jeśli nam się nie uda, to przegramy mimo doskonałego statku.

SONY DSC

Komu Noderwind się spodoba? Zgodnie z informacją na pudełku recenzowany tytuł jest skierowany do osób wieku od 10 lat. Zasady są proste i intuicyjne, jakości i wygląd komponentów zachęca do rozgrywki, zaś składanie statków jest zabawą samą w sobie. Wszystkie wymienione cechy sprawiają, że Norderwind sprawuje się dobrze jako gra familijna. W gronie osób dorosłych recenzowana pozycja nadaje się na filler przed cięższym tytułem, a godzina przed Norderwind  upłynie szybko i przyjemnie. Jedyny mankament gry wiąże się z prostotą mechaniki – jeśli zbyt często będziemy eksplorować ten tytuł, to nam się znudzi. Warto rozsądnie dozować Noderwind, bo to piękna i przyjemna gra, którą polecam każdemu miłośnikowi planszówek.

SONY DSC

Plusy:

  • pomysłowe statki 3D
  • ładne i solidne komponenty
  • proste zasady
  • dynamiczna rozgrywka.

Minusy:

  • losowość może doskwierać
  • gra wymaga rozsądnego dozowania.

    Ocena ogólna

    Ocena ogółem 5/6

    5/6

 

 Grafika/Jakość

Grafika/Jakość 5/6

6/6

Grywalność

Grywalność 4/6

4/6

 

Profil gry w serwisie Board Game Geek

Profil gry na stronie wydawcy

Advertisements

Jedna odpowiedź

  1. […] Autorem gry Catan jest niemiecki projektant Klaus Teuber (koniecznie przeczytajcie nasz wywiad z nim). Po obowiązkowej służbie wojskowej ożenił się z Claudią. Potem studiował chemię, ale jej nie ukończył. Został technikiem dentystycznym, pracował u ojca, a potem przejął po nim biznes. W między czasie projektował gry planszowe. 4 razy zdobył prestiżowy tytuł Spiel de Jahres za gry: Brabarossa (1988), Hoity Toity (1990), Wacky Wacky West (1991) oraz Catan (1995). Ma troje dzieci (córkę i dwóch synów). W 2002 roku ze swoim pierworodnym, Guido założył Catan GmbH, które rozporządza prawami do znanej serii. Oczywiście tworzy też zupełnie nowe pozycje, jak choćby zeszłoroczny tytuł w pirackich klimatach – Norderwind (recenzję tytułu znajdziecie na naszych łamach). […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: