• RECENZJE/REVIEWS

  • WYWIADY/INTERVIEWS

Legends of Adventure – przejdź do legendy drużynowo!

SONY DSC

Drodzy Czytelnicy: z czym wam się kojarzy amerykańskie miasto Charleston? Podpowiem, że to w stanie Karolina Południowa i jest tam nad wyraz ciepło. Oczywiście są tam i polskie ślady – za walki na tej ziemi odznaczono Kazimierza Puławskiego. Nie chodzi jednak o niego, ani nawet o Huragan Hugo, który dotarł tam w 1989 roku. Dziś chcę wam przybliżyć postać skromnego nauczyciela z Charleston, który chciał stworzyć grę, która będzie propagować pracę zespołową oraz współpracę. I?

Postanowił skorzystać z amerykańskiej platformy Kickstarter, która pozwala na zbieranie pieniędzy na dowolnie wybrany przez siebie cel – również na wydawanie gier planszowych! Udało się zachęcić prawie 100 osób i zebrać ponad 8000 dolarów amerykańskich na publikację. Marzenie się spełniło, a gra o dziwo (?!) zjawiła się na polskim recenzenckim stole. Niesamowita sytuacja – zachęcam do lektury recenzji gry Zaka Oberratha.

SONY DSCSONY DSC

Ścierające się karty i piękne ilustracje

Lakierowane pudełko Legends of Adventure ma format nieco mniejszy niż klasyczne opakowanie choćby Osadników z Catanu. Wielce zachęcająca (do zajrzenia do środka) jest ilustracja z wieczka produkcji. Oto dzielni bohaterowie odpierają ataki hordy potworów – przygoda pełną gębą! Co do jakości wykonania samej produkcji mam mieszane uczucia. Momentami jest świetnie, a momentami nie najlepiej. Doskonałym pomysłem jest plastikowa wypraska, która w świetny sposób segreguje wszystkie elementy gry. Niestety jest ona za mała i obija się o ścianki pudełka – moja już się wygięła w kliku miejscach i pękła. Karty są śliskie i średniej grubości, ale niestety 3 z 4 ich rodzajów są nietypowego formatu – nie zabezpieczymy ich żadnymi koszulkami, a boki niestety szybko zaczynają się ścierać. Plastikowe pionki rodem z PRL-u są za duże i ciężko nimi precyzyjnie oznaczyć aktualną wartość ataków. Za to kości są przepiękne – kolorowe oznaczenia na białym tle to świetny pomysł. Podobać się powinna ładna, gruba plansza podklejona od spodu dla dodatkowego wzmocnienia. Za to karty pomocy aż proszą się o gruby karton, zamiast cienkiego bristolu. Legends of Adventure cierpi podobnie jak większość gier z Kickstartera na niedopracowaną instrukcję . Brakuje przede wszystkim licznych, ilustrowanych przykładów, a także precyzyjnych wyjaśnień – niektórych rzeczy trzeba się domyślać, inne sobie dopowiadać. Całe szczęście oprawa graficzna przygotowana przez Mike’a Mattocksa stoi na bardzo wysokim poziomie. Podobać się powinny i te karykaturalne obrazki, jak i przepiękne, mroczne portrety i tych dobrych i tych złych. Pierwsze koty za płoty – ogromne brawa dla dzielnych debiutantów!

SONY DSC SONY DSC
Ogromnie regrywalna przygoda

Szkoda, że autor gry nie pokusił się o jakiś klimatyczny opis świata fantasy, w którym toczy się akcja Legends of Adventure. Często tak bywa, że temat jest tylko pretekstem dla sprawnie działającej mechaniki i dobrej zabawy. W Legends of Adventure zadanie wydaje się proste, gdyż musimy tylko przetrwać 10 starć/przygód, aby przejść do legendy i zwyciężyć w całej zabawie. Wbrew pozorom zadanie nie jest tak proste, jak się wydaje.

Rozgrywkę zaczynamy od wybrania 3 z 5 losowo przydzielonych nam postaci. Następnie każdy z graczy otrzymuje 6 zakrytych kart Skarbów. Na podstawie otrzymanych kart, a także statystyk naszych bohaterów podejmujemy decyzje, który z naszych herosów ruszy do walki jako pierwszy. Tak, tak – aktywna zawsze jest tylko jedna z naszych postaci, a reszta oczekuje, aż nasz protagonista… zginie i wtedy go zastąpi! Bardzo nietypowy pomysł, ale zmusza nas do świadomego wyboru optymalnej kombinacji bohatera i posiadanych kart. Jeszcze tylko wybieramy lidera, który zmienia się po każdej przygodzie. Co się dzieje w każdej turze? Najpierw odkrywamy kartę przygody, która określa unikalne zasady dla bieżącej tury. Następnie odkrywamy karty potworów (z zakrytego stosu) w liczbie graczy biorących udział w zabawie. Następnie określamy poziom siły bohaterów. Każdy na swojej karcie posiada poziom bazowy (modyfikowany o posiadane relikty i magiczne przedmioty), który równa się liczbie kości, którymi gracz będzie rzucał. Każdy wyrzucony symbol lasu to 1 punkt na torze poziomu siły bohaterów. Potwory nie muszą rzucać kostkami i ich zsumowane poziomy bazowy określają ich poziom siły na torze. Teraz przychodzi czas na porównanie potęgi obu stron. Słabsza zagrywa karty (potwory bez zdolności specjalnych tylko po jednej zakrytej karcie skarbu), które modyfikują wyniki na torze. Gdy bohaterom uda się przewyższyć siłę potworów (remisy wygrywają przebrzydłe stwory!), to przychodzi czas na podział łupów. Każdy stwór dostarcza odmiennej liczby kart skarbów, które drużyna śmiałków dzieli między sobą. Czas na kolejną przygodę!

SONY DSC SONY DSC

Wielkim plusem Legends of Adventure jest ogromna ilość dostępnych kart. Mamy aż 40 bohaterów – nawet przy maksymalnej ilości graczy nie będziemy w partii mieć dostępu do wszystkich. Potworów mamy aż 70, a kart skarbów bagatela – 135. Trochę przy tej liczbie blado wypadają przygody – 20 sztuk, ale i tak w każdej rozgrywce bierze udział maksymalnie 10. Naprawdę spora ilość kombinacji i spora regrywalność. Mało tego autor wprowadził również podział bohaterów na 4 klasy, z której każdy może korzystać jedynie z 3 z 5 dostępnych typów kart skarbów. Te dzielimy na posiadające jednorazowy bonus oraz dodatki (attachments), które dodają stałe premie/moce.  Ale to jeszcze nie wszystko – dostępne są również unikalne karty skarbu czyli Boska Interwencja (Divine Intervention): rzucamy specjalną kością i prosimy o wsparcie bogów (5 możliwych wyników – nie zawsze dla nas korzystnych!). Bohaterowie i potwory (niektóre) również posiadają swoje unikalne zdolności. Sporo, naprawdę sporo urozmaiceń i możliwości upchnięto w tak prostej grze. Jak komuś mało – autor przygotował jeszcze 3 dodatkowe tryby rozgrywki (jeden łatwiejszy i dwa trudniejsze).

Warto jeszcze wspomnieć, że Legends of Adventure to jednak typowe push your luck (kuszenie losu) czyli sporo w rozgrywce zależy od udanych rzutów kośćmi. Nieznoszący losowości nie mają czego szukać podczas rozgrywek w tytuł Zaka Oberratha. Trzeba jednak przyznać, że spore ryzyko i randomowość to charakterystyczna cecha dla przygodowych gier planszowych i w żaden sposób nie można poczytywać tego za jakąś wielką wadę.

 SONY DSC SONY DSC

Komu przygoda, komu

Legends of Adventure to wyjątkowo udany debiut. Gra urzeka lekkością rozgrywki i prostotą zasad. Reguły można opisać kilkoma zdaniami, a ewentualne odstępstwa od nich i specjalne zdolności są opisane na kartach. Jak na tytuł przygodowy przystało, gra opiera się na rzutach kośćmi. Losowość możemy próbować okiełznać żetonami skarbów i wyborem takich bohaterów, którzy pomagają w tym aspekcie np. uniemożliwiają potworom używanie żetonów. Ze względu na losowość i ogromny wybór postaci, regrywalność recenzowanej pozycji jest spora. Gra ma jednak pewien mankament – karty są wykonane z dość cienkiej tektury, a ich nietypowy rozmiar uniemożliwia dobranie do nich koszulek. Musimy więc ostrożnie operować kartami, jeśli chcemy długo cieszyć się Legends of Adventure.

Recenzowana pozycja spodoba się fanom gier przygodowych i miłośnikom tytułów lekkich. Pozostałe osoby zachęcam do zagrania u kolegi przed ewentualnym zakupem.

SONY DSC

Plusy:

  • plastikowa wypraska
  • przepiękne kości
  • ilustracje Mike’a Mattocksa
  • ogromna regrywalność
  • lekkość rozgrywki
  • prostota zasad
  • sporo urozmaiceń i możliwości
  • dodatkowe tryby gry

Minusy:

  • nietypowy format kart
  • słabo napisana instrukcja
  • brak fabuły

Ocena ogólna

Ocena ogółem 5/6

5/6

Grafika/Jakość

Grafika/Jakość: 4/6

4/6

Grywalność

Grywalność 5/6

5/6

Profil gry w serwisie Board Game Geek

Profil gry na stronie wydawcy

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: