Pixel Glory – pikselowy miks mechanik

Wysypało ostatnimi czasy zbiórkami pieniędzy na ufundowanie gier o grafice nawiązującej do pierwszych gier wideo. Rozpikselowane rysunki stały się znakiem rozpoznawczym tego typu produkcji. Nie było jeszcze gry typu deck building w tym klimacie? No nie było, ale już jest!

Sukces gry Boss Monster (tutaj przeczytacie naszą recenzję części pierwszej i sequela) pokazał, że ludzie, którzy w młodości grali w gry wideo, skorzy są do sentymentów i zapotrzebowanie na pozycje z charakterystyczną grafiką, gdzie postacie zbudowane są zaledwie z kilkunastu pikseli, jest całkiem spore. Pixel Glory to jedna z pierwszych gier młodego wydawnictwa – Zafty Games, która jednak spotkała się ze sporym zainteresowaniem i w 2014 roku na amerykańskiej platformie crowdfundingowej Kickstarter zebrała ponad 17000 $.

Takie pudełka są naprawdę bardzo trwałe w użytkowaniu! Jakie? Nieduże, ale podłużne i do tego z naprawdę grubej tektury (tak, tak – takie jak w grze…Boss Monster). Design pudełka jest utrzymany w mrocznej, piekielnej tonacji i bardziej przypomina opakowanie gry Diablo niż typowej karcianki. Na pewno ciekawi co znajdziemy w środku, ale z pewnością nie zachęci rodziców do zakupu tej pozycji swoim pociechom – jest nieco kontrowersyjnie. Pod pokrywą znajdziemy tekturową wypraskę z trzema komorami, która bez problemu pomieści wszystkie elementy gry. Pixel Glory to karcianka, więc oprócz średniej grubości, giętkich kart na śliskim papierze znajdziemy tam tylko drewniane znaczniki (białe – punkty combo oraz czerwone kostki i serduszka – punkty życia). Ikonografia na kartach jest intuicyjna i czytelna, a jedynie można twórcom zarzucić zbyt ciemne tła – przy słabym oświetleniu ciężko jest odczytać treść kart. Za oprawę graficzną odpowiadają: Konstantin Boyko, Russell Ng oraz Clara Ng – debiutanci na poletku gier planszowych. Trzeba przyznać, że ich ilustracje (przede wszystkim na kartach Czarów oraz Potworów) są naprawdę dobre i w bardzo udany sposób nawiązują do klimatu dawnych gier wideo. Nie zabrakło oczywiście instrukcji – niestety musimy ją klika razy przeczytać, by dokładnie pojąć co twórcy gry: Frank Alberts i Rusell Ng mieli na myśli. Na szczęście mamy do dyspozycji świetne karty pomocy, a inne kluczowe rozwiązania mechaniczne wyraźnie oznaczono po prostu na kartach do gry. Reasumując – całkiem nieźle jak na debiutanta!

Rozgrywka w Pixel Glory podzielona jest na 2 fazy. Podczas fazy miasta (town phase) gracze tworzą swoją talię poprzez nabywanie kart Czarów (spell cards) i kart Bazowych Ataków (basic attack) z wykorzystanie mechaniki licytacji. Z kolei w fazie podziemi (dungeon phase) walczą razem w celu pokonania wszystkich potworów i gromadzenia punktów sławy (fame). Wygrywa oczywiście gracz, który zbierze najwięcej punktów sławy (zwycięstwa).

Pixel Glory to zupełnie inny deck building niż wszystkie inne – jest tu i mechanika draftu i licytacji i heroicznej walki z potworami. Podczas fazy miasta każdy z uczestników zabawy posiada talię kart do licytacji z wartościami o 1 do 9. Na stole wyłożone są karty Bazowych Ataków (odkryte) oraz Czarów (zakryte). Wszystkie karty w grze (no może poza bossami) należą do trzech grup – żywiołów (ogień/czerwony – fire, ziemia/zielony – earth oraz woda/niebieski – water). Cała zabawa w rozgrywce skupia się na odnalezieniu  właściwych współzależności między kartami odpowiednich kolorów – im lepsze combo stworzymy, tym większe możliwości uzyskamy i finalnie więcej punktów zdobędziemy. Faza miasta jest o tyle ciekawa, że co rundę licytujemy o inną pule odkrytych Czarów, a do tego odsłaniane są kolejne monstra z talii Potworów. Im potężniejsze Zaklęcie wylicytujemy, tym więcej musimy wziąć Bazowych Ataków. Ma to swoje pozytywne i negatywne strony. Bazowe Ataki  zdecydowanie zagęszczają naszą talię i dostęp do Czarów bywa utrudniony. Z drugiej jednak strony niektóre Zaklęcia mają potężniejsze efekty, które wymagają wykorzystania punktów synergii (synergy points) czyli zagrania odpowiedniej liczby kart używanego żywiołu.

Faza podziemi to już bardziej klasyczny deck building (budowanie talii), gdzie co rundę dociągamy 4 karty, które zużywamy na eliminowanie 3 odkrytych aktualnie monstrów z talii Potworów. Wcześniej mogliśmy się już przygotować do walki z kreaturami, a teraz czas na ich eliminacje. Co ważne żywioły są między sobą zależne. Atak kartą mocniejszego żywiołu zada potworowi ze słabszej grupy dodatkowe obrażenie! W grze Pixel Glory musimy tak ranić monstra, aby przeciwnicy nie mogli ich łatwo zabić. Dlaczego? Gdyż tylko ten, kto zada ostateczny cios, zabiera kartę poległej kreatury (odkłada je na osobny, jawny stos) z oznaczonymi na niej punktami sławy. To nie koniec nagród – można teraz na koniec tury potasować razem wszystkie swoje karty. Więc jak wyrównano szansę między graczami? Po pierwsze, jeżeli nie uda się nam zabić nic w danej turze, otrzymujemy znacznik punktu combo (combo point). Trzy takie sześciany pozwalają zabić dowolnego potwora lub dociągnąć 4 nowe karty. Po drugie wolno nam odłożyć jedną kartę do tzw. rezerwy (reserve) i zabrać ją stamtąd w dowolnym momencie którejś z naszych tur. Gdy ostatni potwór zostaje zabity, gra się kończy i podliczamy punkty zwycięstwa.

Pixel Glory to zaskakująco przyjemna gra karciana. O jej niepowtarzalności decyduje niezwykłe połączenie draftu z licytacją w pierwszej fazie gry oraz deck buildingu z semi-koperacyjną eliminacją potworów z podziemi w ostatniej fazie gry. Zdecydowanie przydałaby się większa różnorodność w szeregach potworów, zwłaszcza jeżeli chodzi o finałowego bossa. Nie psuje to jednak ostatecznego wrażenia, które wywiera na odbiorcy ta pozycja. Idealny przerywnik między partiami cięższych tytułów, ale zdecydowanie dla bardziej zaawansowanych planszówkowiczów ze względu na dość złożoną synergię między poszczególnymi kartami.

Plusy:

  • zdecydowanie udane ilustracje kart
  • świetne karty pomocy
  • połączenie draftu z licytacją
  • mechanika punktów synergii
  • połączenie deck buildingu z semi-kooperacją
  • mechaniki wyrównująca szanse między graczami (punkty combo i rezerwa)

Minusy:

  • kontrowersyjny design pudełka
  • zbyt ciemne tła kart
  • instrukcja
  • zdecydowanie dla bardziej zaawansowanych plaszówkowiczów
  • trochę mało kart potworów

Ocena ogólna

Ocena ogólna 4,5/6

4,5/6

Grafika/Jakość

Grafika/Jakość 4,5/6

4,5/6

Grywalność

Grywalność 4/6

4/6

Profil gry w serwisie Board Game Geek

Profil gry na stronie wydawcy

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: